Sobota, 20 Marca 2010 Imieniny: Aleksandra, Klaudia, Anatol Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Śląskie >> Wydarzenia >> Lokalne >> Premier w ogniu pytań komisji hazardowej

Premier w ogniu pytań komisji hazardowej

Polska Dziennik Zachodni Anna Wojciechowska

2010-02-05 00:05:19 , Aktualizacja 2010-02-05 00:33:01

To był przeciek. Aksamitny, ale przeciek, panie premierze - wskazywał wprost w pewnym momencie Bartosz Arłukowicz na fakty, które pokazują, że po rozmowie z Donaldem Tuskiem główny bohater afery hazardowej Zbigniew Chlebowski orientuje się, że jest zamieszanie wokół ustawy, w sprawie której miał lobbować na rzecz przedsiębiorców z branży.
- Chyba pan żartuje. Gdybym chciał ostrzec, to zachowywałbym się inaczej - zareagował natychmiast emocjonalnie premier. I to najmocniejszy fragment przepytywania Tuska przed sejmową komisją śledczą. Dotyczy meritum sprawy: czy, jak twierdzi Mariusz Kamiński, to Tusk odpowiada za to, że w pewnym momencie bohaterzy afery, w tym lobbyści hazardowi, orientują się, że ktoś się interesuje ich działaniami?

Ze stenogramów z podsłuchów wynika, że dzieje się tak po tym, jak premier po zasięgnięciu informacji o sprawie od Kamińskiego wzywa do siebie Mirosława Drzewieckiego i właśnie Chlebowskiego, rozpytując o prace nad ustawą. Ostatecznie jednak wczorajsze kluczowe, jak zapowiadano, przesłuchanie nie przyniosło żadnego przełomu w wyjaśnieniu tego wątku ani żadnego innego zresztą. - No to po aferze - słychać było wręcz komentarze w sejmowych kuluarach już po wysłuchaniu pierwszych serii pytań i odpowiedzi Tuska. - Nie przeszkadza mi sformułowanie "afera hazardowa" - oświadczył Tusk, nie zaprzeczając w ten sposób jako pierwszy z polityków PO, że afera w ogóle była. Premier wyraźnie świadomie stawiał się przed komisją śledczą wcale nie jako świadek, ale ten, który bierze udział w jej wyjaśnianiu. A przede wszystkim jako ofiara afery, konkretnie zaś byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. - Mariusz Kamiński, delikatnie mówiąc, nie działał wyłącznie w interesie społecznym, ale co najmniej miał inne intencje - mówił Tusk o działaniach byłego szefa CBA w sprawie lobbingu, jakiego mieli się dopuścić czołowi politycy PO przy pracach nad ustawą o grach. Jakie intencje? - Moja nieufność wobec Kamińskiego rosła z upływem czasu. Miałem poczucie, że ministrowi Kamińskiemu zależy na tym, żebym popadł w tarapaty - twierdzi premier.

Tusk zastrzegł, by nie wymagać od niego, że będzie pamiętał wszystko, każde słowo, przebieg spotkań minuta po minucie. I rzeczywiście, konsekwentnie przyjął w odpowiedziach bardzo ostrożną taktykę. - Nie zachowałem w pamięci - to jedno z bardziej charakterystycznych zwrotów z tego przesłuchania.

Jednak sami sejmowi śledczy bardzo ułatwiali premierowi to przesłuchanie. Posłowie PiS tracili czas na poboczne, nieistotne wątki, polityczne frustracje i żale pod adresem organizacji prac komisji.

W wyniku tego to, co najbardziej utkwi z pewnością po tym przesłuchaniu, to spektakularna wpadka Beaty Kempy. Posłanka natarczywie usiłowała zaatakować Tuska słowami, których ten nie wypowiedział faktycznie. %07- Głucha nie jestem. Mówił pan, że ta notatka była tajna - unosiła się posłanka. Tusk zażądał przerwy. Po odsłuchaniu odpowiedniego fragmentu okazało się jednak, że słuch posłanki zawiódł.
strona: 1 z 1
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »

regulamin

opinia karolik (gość)
2010-02-05 02:34

Panowie wszyscy w tym sejmie zobaczcie za siebie ponad 20lat po komunie a wy dalej pijecie krew ludzką nie widzicie nędzy jaka jest w naszym kraju .Chyba trzeba będzie wyjść na ulicę i przejąć tę całą sprawę w swoje ręce albo zacząć do was strzelać bo dla was nie istnieje bieda i rozpatrz bo macie wszystko czego wam się zapragnie a my zwykli śmiertelnicy nie mamy nawet na chleb do czego zmierzacie do wojny domowej wyjaśnijcie to bo będzie w net pużno na wyjaśnienia

świadek donald I-TE-DE (gość)
2010-02-05 01:01

DONALDU TUSKU - NIE IDŻ TĄ DROGĄ - PRZYZNAJ SIĘ

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo